Zbliżają się Andrzejki, wciąż w Polsce kultywowane - dla wielu to ostatni moment przed adwentem, aby się hucznie zabawić. Jednak np. lanie wosku, w celu poznania przyszłości, to tylko dodatek, do: tańców, "popitków" i nnych swawoli.

Ale, jak  ostatnio zauważyłam, w Polsce rozwija się przemysł wróżbiarstwa i to nie takiego z kulą i kotem, ale  przez telefon /co jakiś czas dostaję propozycje/ czy internet, choćby przez pocztę elektroniczną.

Są też wróżbici zatrudnieni w tv.  Istnieje - podobno - nawet EZO TV, gdzie gwiazdą jest niejaki wróżbita Maciej, który za 60 min. rozmowy o przyszłości zgłaszającego się do niego, bierze 300 zł. W cenniku wróżbitów są  też np.: przepowiednie miłości za 600 zł, czy usunięcie negatywnych zdarzeń z przyszłości, za 400 zł. I to ostatnie, mogłoby być atrakcyjne dla tych, którzy wiecznie przegrywają. 

A wracając jeszcze do wróżbity Macieja, to on się produkuje też w kabaretach, jak i programach tv. Dostrzegłam np., że  w porze nocnej ma swoje dni wróżbiarskie /inni wróżbici też się produkują, ale jakby mniej/ w TVN. I  wróżby wróżbami, ale najzabawniejsze jest jego zachwalanie samego siebie. W facecie nie ma odrobiny skromności, gdy wygłasza teksty w rodzaju: jestem najlepszym wróżbitą w kraju..., ja wiem nie musisz mi mówić... no widzicie i znów miałem rację... i skąd ja miałbym wiedzieć, że masz czarne włosy itp. itd. Ale czasami ktoś dla zgrywy do niego dzwoni i wtedy się denerwuje.

Jutro mają być podobno żniwa dla wróżbitów, a sama - po ostatniej "upojnej" nocy - dziś zajrzałam w horoskop, umieszczony na jednym z portali, gdzie wyczytałam, iż będę  występować publicznie i nie cofać się przed realizacją zamierzonego celu. I się sprawdziło..., bo nie cofnęłam się i poszłam do prywatnego gabinetu dentystycznego oraz  dałam publiczny pokaz mojego spuchniętego policzka, po szaleństwie mojej prawej górnej siódemki. Zebrani w poczekalni chętnie go oglądali, przy pewnym współczuciu, a moja rodzinna dentystka rozwierciła mi ząb, żebym się bardziej  nie powiększyła po prawej stronie twarzy - strasząc, że od chorego zęba, to można "złapać" i zawał i sepsę - dokładając mi antybiotyk, który mam przez pięć dni łykać. I niestety, w takich okolicznościach przyrody muszę odpuścić jutrzejsze Andrzejki, żeby niektóre znajome kobiety nie miały satysfakcji...